Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głowacki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głowacki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 grudnia 2010

Złota Kolekcja vol.1

Rok 1998, bardzo jeszcze wtedy amerykański Janusz Głowacki opowiada dziennikarzom Gazety Wyborczej swoje barwne życie w konwencji "prawdziwego zmyślenia" Hłaski. Przepyszne czytadło, w którym anegdotka goni anegdotkę.

W SPATiF-ie wymyślaliśmy sceny do "Rejsu". Układaliśmy z Markiem Piwowskim i Maklakiewiczem monolog o filmie polskim i od razu zapisywałem go na serwetkach. Himilsbacha tam nie wpuszczano. Miał szlaban. Do SPATiF-u przychodzili także Amerykanie. Kiedyś przyprowadziłem Johna Dartona, korespondenta "New York Timesa", który potem dostał Pulitzera za relacje z Polski ze stanu wojennego. Nie było wolnych miejsc, więc spytałem Minkiewicza, czy można się przysiąść. On na to: "Powiedz temu Amerykaninowi, że jak nie przyszedł w 1945, to teraz niech wypierdala". W SPATiF-ie można było sprzedać dolary. Legendarny szatniarz, pan Franio, miał przy sobie niewiarygodne ilości pieniędzy. Później wynajął kogoś w szatni do podawania palt, bo jemu już się nie chciało. On tylko wymieniał dolary na złotówki.